Studia za Granicą #3: Medycyna

Ostatnia część mojego blogowego tryptyku powinna szczególnie zainteresować czytelników Doctora Avocado, bowiem dotyczy studiowania medycyny w Wielkiej Brytanii. I pewnie część z Was, która czytała poprzednie części, pomyśli sobie: „co ten zakichany humanista może o tym wiedzieć!?” Ale jako mentor Elabu z dwuletnim doświadczeniem brałem udział w różnych szkoleniach, które przygotowały mnie do opowiedzenia o tym zagadnieniu w podstawowym zakresie. Mam nadzieję, że ta lektura stworzy Wam generalny obraz całego procesu.

Podstawowa różnica między aplikacją na medycynę a wszystkimi innymi kierunkami polega na terminie złożenia dokumentów na uczelnię. Deadline upływa dokładnie… 15 PAŹDZIERNIKA!!! Niemal rok przed rozpoczęciem studiów, jeśli jesteście w klasie maturalnej. Wyobraźcie sobie – jeszcze nie skończyły się wszystkie PeeSOły, a Wy już musicie zadeklarować wstępne wyniki z matur. Szok. Przygotujcie też wyniki z egzaminu gimnazjalnego. Chociaż może się wydawać, że to było dawno i nieważne, to takie potwierdzenie Waszych zdolności edukacyjnych będzie potrzebne.

Skoro o egzaminach mowa, to uspokoję Was, że większość brytyjskich uczelni, w tym te najlepsze, akceptują zwyczajną polską maturę. Jeśli nie jesteście w klasie IB, to wciąż macie takie same szanse jak wszyscy, aby rozpocząć naukę na zagranicznym uniwersytecie. Powinniście jednak zainteresować się IELTSem (certyfikatem językowym) oraz egzaminami specjalistycznymi, które są dość wymagające. Mowa o UKCAT i BMAT. W zależności od uczelni wymagany jest jeden z nich. UKCAT jest nieco łatwiejszy. Dobrze jest przygotować się i podejść do niego jak najwcześniej. Po uzyskaniu bardzo dobrego wyniku można podchodzić do BMATa, który oprócz kompetencji językowych sprawdza też wiedzę z biologii i chemii. Wracając do tematu naszego ukochanego egzaminu dojrzałości – potrzebne będą minimum 3 rozszerzenia, z czego oczywiście dwa to biolka i chemka (tak się jeszcze mówi? xD). Jeśli celujecie w Oxbridge, to dorzućcie do zestawu jeszcze matematykę lub fizykę. A teraz czas na Grande Finale. Minimalny próg na sensowne uczelnie to 85% z każdego przedmiotu. Jeśli interesuje Was najwyższa półka, przygotujcie się na przynajmniej 90% ze wszystkiego, żeby w ogóle liczyć na uczestnictwo w dalszej rekrutacji. Ale ja jestem pewien, że są wśród Was prawdziwe orły. Zapraszam dalej.

Co oprócz maturalnych wróżb z fusów i językowych certyfikatów należy wrzucić do UCASowej aplikacji? Oczywiście nie może zabraknąć Personal Statement i referencji. Jest tylko jeden haczyk. Absolutnym wymogiem jest potwierdzone praktyczne doświadczenie pracy z pacjentem. Można takie praktyki odbyć jako wolontariat w lokalnym szpitalu, gdzie prez dwa tygodnie obserwuje się i asystuje w pracy lekarza. Dodatkowo możecie zgłosić się do pomocy w hospicjum. To tam otrzymacie zakres obowiązków, którego oczekują od Was rekruterzy.

Z takim edukacyjnym McZestawem Powiększonym trzeba czekać na zaproszenie na rozmowę kwalifikacyjna, tak zwane Interview. To element praktycznie nieobecny w polskim systemie aplikacji, a kluczowy na Zachodzie. Wywiad ten może przybierać dwie formy. Na bardziej konserwatywnych uczelniach to rozmowa z komisją, do której punktem wyjścia jest Personal Statement, konstytucja NHS (National Health Service) oraz wiedza medyczna. Nieco bardziej nowatorski, ale prawdopodobnie koszmarnie stresujący jest Interview polegający na serii zadań. W sali jest kilka stanowisk, które trzeba po kolei zaliczać. Testowane są umiejętności interpersonalne kontaktu z pacjentem, którego gra aktor, myślenie abstrakcyjne, działanie pod presją czy innowacyjność. W tym wszystkim nie ma taryfy ulgowej dla zagranicznych studentów. Oczekiwana jest od Was biegła znajomość języka i specjalistycznej terminologii.

Czas trwania studiów jest identyczny, co w Polsce i reszcie Europy – 6 lat. Jak pewnie wiecie, studia w UK są płatne. Jak ten temat ugryżć? O dziwo, nie jest to powód do szczególnych zmartwień. Przysługuje standardowa rządowa pożyczka na wygodnych zasadach. Pokrywa ona pierwsze 4 lata. Co potem? Naprawdę dobra wiadomość. Ostatnie dwa lata studiów finansowane są ze specjalnego funduszu NHS i przysługują każdemu studentowi. Nie musicie się martwić o ich spłatę. To taka dodatkowa zachęta do przebrnięcia przez ostatnią prostą do wymarzonej profesji. Dla turbo-debeściaków uniwersytety mają indywidualne programy stypendialne, więc w najlepszym wypadku kierunek skończycie bez długów, a nawet z pokryciem kosztów utrzymania!

Zdaję sobie sprawę, że ton tego artykułu jest drastycznie inny od dwóch poprzednich, które malowały zachodnią edukację jako studencką krainę dobrej nadziei. Proces aplikacji i cały tok nauki niczym nie przypominają nieco chillowego podejścia innych kierunków. Musicie sami ocenić czy jest to gra warta świeczki. Podzielę się z Wami moim zdaniem. Mimo perspektywy tytanicznego wysiłku, warto podjąć to wyzwanie. Oczywiście, człowiek wszędzie jest taki sam, Brytyjczycy nie posiadają jakiejś tajemnej wiedzy w tej kwestii. Ale jeśli pasjonuje Was rozwój medycyny i inspiruje Was otoczenie największych mózgów w tej dziedzinie zabranych ze wszystkich zakątków świata, to nigdzie nie ma dla Was lepszych warunków do szkolenia się praktyki lekarskiej najwyższej próby.

Powodzenia!


Jeśli myślicie na poważnie o medycynie za granicą, to polecam Wam skontaktowanie się z Elabem (https://elab.edu.pl/) albo inną sprawdzoną ekipą edukacyjnych konsultantów (ale za nikogo innego nie mogę ręczyć). Z ich pomocą zmaksymalizujecie swoje szanse na dostanie oferty, przypilnowane zostaną wszelkie formalności, dostaniecie personalnego mentora, który obecnie studiuje lub jest absolwentem zagranicznej uczelni medycznej i poznacie innych kandydatów. Ja sam byłem na początku zadowolonym klientem (ogarnęli za mnie UCAS, a ja skupiałem się na przygotowywaniu portfolio na filmówkę), a potem dołączyłem do ich zespołu jako mentor kierunków filmowych. Serdecznie Wam polecam skorzystanie z pomocy, bo odciąży to Wasze głowy, które przede wszystkim powinny skupić się na przyswajaniu potężnej dawki informacji.


Cykl „Studia za Granicą”:
Część 1: Decyzja
Część 2: Rzeczywistość


Słowniczek:

  • UCAS – The Universities and Colleges Admissions Service, brytyjska organizacja zajmująca się zarządzaniem aplikacjami na uczelnie wyższe. Za pomocą portalu składacie swój wniosek o miejsce na jednej z pięciu uczelni i przez niego odbywa się kontakt i wszelkie formalności,
  • IB – Matura międzynarodowa (International Baccalaureate Diploma Programme), dwuletni program nauczania w szkole średniej prowadzony po angielsku, francusku lub hiszpańsku, zakończony egzaminem maturalnym honorowanym jako prestiżowy certyfikat kompetencji na najlepszych uniwersytetach na całym świecie,
  • IELTS – International English Language Testing System, certyfikat językowy sprawdzający umiejętność posługiwania się angielskim w skali od 1 do 9. Na większości uczelni niezbędne jest osiągnięcie średniej 6.5 punktów przy najmniejszym wyniku 6 punktów ze wszystkich czterech części.
  • UKCAT – UK Clinical Aptitude Test, egzamin sprawdzający przygotowanie kandydata do studiowania kierunków medycznych w Wielkiej Brytanii.
  • BMAT – The BioMedical Admissions Test, egzamin sprawdzający przygotowanie kandydata do studiowania kierunków medycznych i nauk o życiu w Wielkiej Brytanii. Honorowany przez najbardziej prestiżowe uczelnie, m.in. Oxbridge.
  • PERSONAL STATEMENT – List motywacyjny z prośbą o przyjęcie na studia wysyłany do wszystkich wybranych uczelni w serwisie UCAS.
  • NHS – National Health Service, system służby zdrowia w Wielkiej Brytanii, odpowiednik polskiego NFZ. Usługi medyczne są wolne od opłat dla wszystkich osób ze statusem rezydenta UK.

Zobacz też:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *