Studia za Granicą #1: Decyzja

Czasami czuję, że przy odrobinie nieuwagi temat moich studiów w Londynie może stać się ekwiwalentem lansu na crossfit czy wegetarianizm. Z drugiej strony, wiem z doświadczenia, że dzielenie się moimi przemyśleniami i wrażeniami pomaga innym w podjęciu trudnej decyzji. Zachęcony przez Klarę, niniejszym rozpoczynam krótką serię poświęconą tytułowemu zagadnieniu. Dzisiaj skupię się na całej otoczce – powodach, trudnościach, procesie i reakcjach.

Jest wiele powodów za wyjazdem na studia do innego kraju. Do oczywistych zalet należą: możliwość poznania nowej kultury, spotkanie ciekawych ludzi czy udoskonalenie języka. Dla niektórych jest to też okazja do oderwania się od hermetycznego środowiska, odcięcia się od nadmiernej opieki i ekstremalna motywacja do rozpoczęcia samodzielnego życia. Ponadto, wszyscy wiemy, że polskiemu systemowi edukacji można wiele zarzucić. Osobom wyjątkowo uciśnionym przez złowieszcze szpony MENu spodoba się zachodnie odświeżenie. Jednak, przede wszystkim, jest to niesamowita okazja do odkrycia  s i e b i e . Tak, to brzmi banalnie, ale naprawdę wierzę, że nie ma lepszych okoliczności, aby odkryć swoją filozofię życiową. Wystawicie na próbę swoje przekonania, znajdziecie się w niewiarygodnych sytuacjach, na własnej skórze poczujecie to, co do tej pory znaliście z różnych tekstowych czy wizualnych przekazów i wyrobicie sobie o tym własne zdanie. Dla mnie to największa wartość.

Nie będę ściemniał, że studiowanie daleko od domu ma same zalety. Ogromną rolę odgrywają kwestie finansowe. Studia licencjackie w Wielkiej Brytanii to w tym momencie koszt £9,250 rocznie (na szczęście można wziąć na to wygodną rządową pożyczkę, ale to wciąż jest obciążenie). Cena ta może wzrosnąć po wprowadzeniu w życie Brexitu (i wtedy już nie będzie można wziąć pożyczki). Do tego dochodzi utrzymanie, które może nawet okazać się 5 razy bardziej kosztowne niż w Polsce. Kiedy ktoś przeprowadza się w obrębie kraju, bardzo często może liczyć na pomoc rodziny i przyjaciół. W przypadku rozrzucenia po całej Europie, nie jest już to takie proste. Jeśli planujecie często odwiedzać dom, musicie rozejrzeć się za miejscami dobrze skomunikowanymi z Polską. Przykładowo, podróż z Yorku do Wrocławia może zająć nawet kilkadziesiąt godzin. Natomiast planując połączenie z Londynu do Warszawy, mogę wyruszyć po zajęciach i jeszcze pójść na kolację na miasto. Niektórzy mogą mieć też trudności z zaadaptowaniem się do cudzej kultury i stylu życia. Musicie też mieć świadomość, że przyjdzie Wam załatwiać wszystkie sprawy w obcym języku. Chociaż umiecie zaawansowane struktury gramatyczne, to pierwsze zderzenie z twardą biurokracją czy egzotycznymi akcentami może okazać się bolesne.

Wbrew powszechnej opinii nie trzeba zdawać Matury Międzynarodowej (IB), żeby dostać się na zagraniczny uniwersytet. Czasem nawet można wyjść na certyfikowaniu się Polską Maturą dużo lepiej dzięki korzystnemu przelicznikowi wyników systemu UCAS. Właśnie ten system jest jednocześnie błogosławieństwem i przekleństwem studentów. Możliwość aplikowania na wszystkie uczelnie zunifikowanym sposobem chroni przed zaplątaniem się w różnych wymaganiach, wysyłkach, deadlinach i publikacjach list. Ale serwis ma też swoje mroczne strony. Całkowity automatyzm niweluje czynnik ludzki i jeśli z jakichś powodów zrobimy w aplikacji błąd lub przegapimy termin, wszystko się zablokuje i kontakt z uniwersytetem nic nie wskóra. Całe przygotowania na marne. Bolączką jest też Personal Statement. W teorii pomysł jest bardzo chwalebny, bo daje dodatkową szansę osobom, które mają na pieńku z systemem edukacji. Mogą oni w krótkim eseju przekonać rekrutację, że zasługują na miejsce na uczelni. Diabeł tkwi w szczegółach. W 4000 znaków (czyli około 600 słów!!!!) mamy opisać całe nasze życie, wszystkie sukcesy i pasje. Drugi myk polega na tym, że oczekiwana jest pewna personalizacja Personal Statement pod konkretną uczelnię i kierunek. Tylko że ten sam tekst wysyłany jest do wszystkich 5 miejsc, które wybraliśmy. Innymi słowy, musimy sprawiać wrażenie, że piszemy o bardzo konkretnym kierunku na bardzo konkretnym uniwersytecie, jednocześnie nie alienując wszystkich pozostałych uczelni. Myślę, że Joseph Heller, autor Paragrafu 22, miałby w tym znakomity materiał na kolejną kontynuację swojego bestsellera. 

Mimo to, wciąż uważam, że warto się wysilić i trochę zainwestować w międzynarodową edukację. Ogromnie zyskuje się dzięki niej w oczach swoich rozmówców. I absolutnie nie chodzi mi o jakiś tandetny szpan. Naturalnie wprowadza się zupełnie nową perspektywę, która wzbogaca każdą dyskusję. Ta z kolei sprawia przyjemność całemu otoczeniu, które po takim kontakcie wychodzi bogatsze. Zagraniczna uczelnia jest też świetną kartą przetargową przy poszukiwaniu pracy. Zauważyłem, że gdy w profesjonalnych kontaktach wspominam o swoim wykształceniu, spotykam się z większym zaangażowaniem. Wydaje mi się, że z punktu widzenia pracodawcy taki kandydat ma potencjał do zaproponowania firmie świeżego spojrzenia na dotychczasowe metody działania firmy. 

Dlatego właśnie, jeśli macie możliwość, gorąco zachęcam do podjęcia śmiałej decyzji o wyjeździe. Ostatecznie – po trzech latach można wrócić do sprawdzonej rzeczywistości, ale na pewno nie będzie to zmarnowany czas. W takich okolicznościach zdobywanie cennej wiedzy i umiejętności nie ogranicza się do planu akademickich zajęć. A jak to dokładnie wygląda, opowiem w następnej części.


Cykl „Studia za Granicą”:
Część 2: Rzeczywistość
Część 3: Medycyna


Słowniczek:

  • UCAS – The Universities and Colleges Admissions Service, brytyjska organizacja zajmująca się zarządzaniem aplikacjami na uczelnie wyższe. Za pomocą portalu składacie swój wniosek o miejsce na jednej z pięciu uczelni i przez niego odbywa się kontakt i wszelkie formalności,
  • IB – Matura międzynarodowa (International Baccalaureate Diploma Programme), dwuletni program nauczania w szkole średniej prowadzony po angielsku, francusku lub hiszpańsku, zakończony egzaminem maturalnym honorowanym jako prestiżowy certyfikat kompetencji na najlepszych uniwersytetach na całym świecie,
  • IELTS – International English Language Testing System, certyfikat językowy sprawdzający umiejętność posługiwania się angielskim w skali od 1 do 9. Na większości uczelni niezbędne jest osiągnięcie średniej 6.5 punktów przy najmniejszym wyniku 6 punktów ze wszystkich czterech części.
  • PERSONAL STATEMENT – List motywacyjny z prośbą o przyjęcie na studia wysyłany do wszystkich wybranych uczelni w serwisie UCAS.

Zobacz też:

4 thoughts on “Studia za Granicą #1: Decyzja

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *