10 powodów, by uwielbiać pediatrię

Kiedyś na łamach bloga przyznałam, że poszłam na medycynę głównie dlatego, że to ciekawy kierunek. Wyzwanie dla ciała i umysłu, szlachetna profesja, która po latach zapewnia zadowalający standard życia. Od początku było dla mnie jasne, że świata nie zmienię. Ale im dłużej przebywałam w salach chorych, szukając tętna w pachwinach obcych ludzi, tym trudniej było mi uśmiechać się na myśl o przyszłości. Nie będę owijać w bawełnę- nie podobało mi się. Skreślałam kolejne specjalizacje z listy. Chirurgia poszła do odstrzału jako pierwsza. I wszystko, co chirurgię przypomina. Zostały lukratywne specjalizacje dla wybrańców – okulistyka, dermatologia, specjalizacje egzotyczne, np. balneologia i szeroka jak Wisła interna, która niby nie jest zła, ale też nie porywa. Nie widziałam dla siebie miejsca w medycznym świecie, już prawie rezygnowałam, gdy nagle… Droga pediatrio, objawiłaś mi się w samą porę. To właśnie na ciebie czekałam. Jak mogłam wcześniej tego nie dostrzegać?!

Ale czym się tak ekscytować? Przecież to tylko… dzieci. Zamiast powiedzieć, co je boli, ryczą wniebogłosy. Czasami porównuje się pediatrów do weterynarzy… (sic!) Niech mówią co chcą, ja i tak już podjęłam decyzję. Powodów jest wiele. Robocze wypisanie dziesięciu zajęło mi dwie minuty. Nie musiałam się długo zastanawiać.

1. Mały człowiek, wielka siła

Czasami aż trudno uwierzyć, jak ogromne obciążenia wytrzymują te maleństwa. Ich serduszka biją tak szybko, że notorycznie gubię się, sprawdzając tętno. Gorączka 41 stopni w zakażeniu układu moczowego? Kilkadziesiąt tysięcy leukocytów w białaczce? Mózg jak marmolada po urazach nieprzypadkowych, za które odpowiedzialni są niekochający rodzice? Wszystko to widziałam na własne oczy. Zdolności przystosowawcze małych pacjentów są zdumiewające.

2. Moc sprawcza

Widok ciężko chorego dziecka rozkłada człowieka na łopatki. Śmierć zawsze jest wielką tragedią i lekarze zrobią wszystko, żeby z nią wygrać. Czasami się nie udaje. Ale czasem, choć sytuacja wygląda beznadziejnie, wystarczy podać trafiony lek i wszystko się zmienia. Gdy terapia zaczyna przynosić efekty i w ciągu kilku godzin stan pacjenta się poprawia, satysfakcja jest nieziemska.

3. Nadzieja

W pediatrii wspaniałe jest to, że niektóre choroby “wyciszają się” wraz z wiekiem. Nasilone alergie potrafią osłabnąć, a ciągłe anginy i zapalenia ucha w pewnym momencie przestają spędzać nam sen z powiek. Poza tym obok przypadków poważnych takich jak nowotwory czy wady wrodzone, są też przypadki mniej poważne, czyli katarki i kaszelki, które właściwie same mijają.

4. Czysta empatia

Maluch nie decyduje sam o sobie. To co je, co robi i jak się zachowuje jest w ogromnej mierze zależne od rodziców. Zdarza się, że pediatrom nóż się w kieszeni otwiera, ale powodem frustracji nigdy nie jest samo dziecko. To nie jego wina. Pamiętając o tym, łatwo odsunąć na bok negatywne emocje i zachować empatię.

5. Prawdziwa miłość

Wiele osób chciało wybić mi pediatrię z głowy hasłem RODZICE. Bo rodzice bywają różni. Histeryzują, krzyczą, grożą pozwami, kłócą się, chodzą do znachorów, czytają głupoty w internecie, nie stosują się do zaleceń. Zgoda. Użeranie się z takimi osobami nie jest miłe, ale nieprzyjemni pacjenci lub ich rodziny nie są stricte domeną pediatrii. Znajdziemy ich na każdym oddziale. Na pediatrii rosną w siłę, bo w grę wchodzi zdrowie ich dzieci, o które walczą po wielokroć bardziej zacięcie niż o własne. Uważam, że trzeba to uszanować. Poza tym spostrzegawczy rodzic potrafi być nie lada pomocą przy ustalaniu rozpoznania. Szczególnie matki posiadają niesamowitą intuicję i zauważają u swoich pociech zmiany, które są niemożliwe do dostrzeżenia w czasie kilkuminutowego badania. Czapki z głów.

6. Atmosfera 

Szpital pediatryczny to nie jest zwykły szpital. A przynajmniej nie powinien takim być. To ważne, żeby w miarę możliwości zapewnić dzieciom i ich rodzicom komfortowy pobyt. Drobiazgi takie jak kolorowe naklejki na ścianach, zabawki w świetlicy czy rybki w akwarium w holu odczarowują to miejsce, dzięki czemu mały pacjent lepiej znosi zmianę otoczenia. W dzisiejszych czasach naprawdę możemy sobie pozwolić na coś więcej niż sterylne minimum. Istnieją nawet akcesoria medyczne zaprojektowane specjalnie z myślą o dzieciach. Otrzymałam od sklepu medwil.pl stetoskop pediatryczny do wypróbowania na praktykach i jestem zachwycona. Ma piękny kolor i wymienne nakładki ze zwierzątkami. Dzieci patrzą na nie jak zahipnotyzowane! Przyjazną atmosferę oddziały pediatryczne zawdzięczają także personelowi. Zauważyłam, że zmniejsza się dystans i depersonalizacja. Lekarze są nieco bardziej uważni i cierpliwi podczas badania, panie pielęgniarki częściej się uśmiechają. A może to tylko złudzenie?

7. Wzornictwo

To drobnostka, ale muszę o niej wspomnieć. Rzeczy dla dzieci mnie rozczulają. Są takie śliczne, przypominają mi ubranka dla lalek, które miałam w dzieciństwie. Grające buty-miniaturki? Piżama, która wygląda jak strój Spidermana? Białe rajstopy? Różowa brokatowa spódniczka? No błagam! Sama chciałabym taką mieć. Żeby lepiej wpasować się w klimat, specjalnie zaopatrzyłam się w uroczą bluzę medyczną z Kubusiem Puchatkiem ze stelo.pl Moje wewnętrzne dziecko skakało z radości. Oferta jest na tyle szeroka, że każdy znajdzie coś dla siebie. Dajcie się ponieść fantazji, na pediatrii wszystko się obroni.

8. Tupot małych stóp

Na oddziale pediatrycznym koncert trwa od rana do wieczora. Tu ktoś płacze, tam ktoś kwili, w jednej chwili maluch się perliście śmieje, minutę później dostaje czkawki. Niemowlęta radośnie głużą, gruchają i gaworzą. Nie sposób nie wejść z nimi w interakcję. Na korytarzu słychać charakterystyczne, niezgrabne tupanie. Patrzcie pod nogi! Nigdy nie wiadomo, kto akurat pełznie obok. :)

9. Życiowa wiedza

Dzieci są wokół nas. Nawet jeśli nie uwzględnia się ich w swoich planach na przyszłość i tak prędzej czy później się pojawią w najbliższym otoczeniu. Bo przyjaciółka będzie miała bobasa, brat, siostra, kuzyn i sąsiadka też. Dobrze jest umieć się z nimi obchodzić, wiedzieć co nieco. Można powiedzieć, że życie uczy nas pediatrii, a pediatria uczy nas o życiu.

10. Dzieci rosną

Obserwowanie jak mali pacjenci rosną i się rozwijają musi być czymś wyjątkowym. Choć sama nie mam jeszcze takich doświadczeń, byłam po drugiej stronie barykady. Po drugim roku poszłam na praktyki do swojej dawnej przychodni i widziałam dumę w oczach pań pielęgniarek, kiedy po latach robienia mi zastrzyków, patrzyły jak sama się wkłuwam. 

Z pewnością dałoby się dopisać jeszcze kilka punktów do tej listy. Każdy widzi świat przez własne okulary.  Założę się, że znaleźliby się tacy, którzy odwróciliby kota ogonem i zatytułowali listę “10 powodów, by nienawidzić pediatrii”. Ta sama szklanka może być jednocześnie do połowy pełna i do połowy pusta. Dla mnie jest pełna. Tak pełna, że czasem wydaje mi się, że zaraz się z niej wyleje. Zachęcam do wyrobienia sobie własnej opinii.

2 thoughts on “10 powodów, by uwielbiać pediatrię

  1. Nawet nie wiesz, jak bardzo… nie jestem zdziwiona! Nie śmiałam pytać Cię o specjalizację, bo było wtedy za wcześnie, wszystko się zmienia w ciągu tych kilku lat. Ale kiedy zastanawiałam się, co mogłoby do Ciebie pasować, była to a)pediatria b) interna – bazując na wspólnych kilku latach w szkole (więc w sumie na niewielu wskazówkach). Gratulacje i powodzenia, wiary we własną wytrwałość podczas pierwszych dwóch lat :)

  2. Ale mnie pozytywnie doładowałaś tym komentarzem. Czasami widząc powątpiewanie na twarzach ludzi, którym mówię o pediatrii, zaczynam kwestionować swoje predyspozycje. Na pewno wiesz jak to jest. Dziękuję! 🥰

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *