Efekt białego fartucha

Według Wikipedii efekt białego fartucha to reakcja pacjenta na obecność personelu medycznego polegająca na nagłym wzroście ciśnienia krwi. Pierwszy raz usłyszałam o tym zjawisku na zajęciach z fizjologii na drugim roku. Ostrzegano nas, żeby nie diagnozować pochopnie nadciśnienia, opierając się jedynie o pomiary wykonane w gabinecie lekarskim, bo naturalną odpowiedzią niektórych pacjentów na widok białego uniformu jest stres, czyli, medycznie rzecz ujmując, aktywacja układu współczulnego wprowadzająca nas w gotowość do walki bądź ucieczki. Na szczęście jeszcze mi się nie zdarzyło, żeby ktoś w szpitalu uciekał na mój widok, a jeśli taka sytuacja miałaby miejsce, to prędzej podejrzewałabym asystentów niechętnych do prowadzenia zajęć ze studentami niż biednych chorych na oddziale.

Ach, ci studenci, młodzi medycy. Po trzech latach studiów już nie tak zieloni, ale w klinicznej rzeczywistości wciąż są żółtodziobami. To, jak fartuch oddziałuje na pacjentów już wiemy. A jak on wpływa na nas –  tych, którzy nie przywykli do noszenia go na co dzień? Nie mogę mówić za innych, zapewne niektórzy nie przywiązują do tego wagi i zakładają fartuch jak koszulę albo szkolny mundurek. Dla mnie to coś więcej. Za każdym razem czuję się jak mała dziewczynka zostawiona sama w domu, która zakrada się do szafy i przebiera się w ubrania mamy, choć są dla niej za dorosłe i nie leżą dobrze. Albo jak aktorka, która zakłada swój kostium przed wejściem na scenę. Jej zadaniem jest zagrać przyszłą lekarkę. Skupioną, poważną, pełną współczucia i jednocześnie pasji do swojego zawodu. Ma mówić pewnie, sprawiać wrażenie, że wie co robi i wszystko ma pod kontrolą. Powinna wyglądać tak, jakby była w swoim żywiole, jak ryba w wodzie, nawet jeśli już dawno się zorientowała, że to nie rozległy ocean, lecz co najwyżej akwarium.

Zanim jednak wyciągniecie oczywisty wniosek, do którego zapewniam Was, że sama doszłam jakiś czas temu, dajcie mi jeszcze jedną szansę, tak jak i ja dałam swojemu związkowi z medycyną.  Łatwo jest powiedzieć:

,,Może po prostu się nie nadajesz.”

To nie o to chodzi. Ostatnio ucząc się do kolokwium z farmakologii, natknęłam się na filmy amerykańskiego wykładowcy – prof. Stevena Finka (z całego serca polecam jego materiały, link znajdziecie na dole). W jednym z seminariów podczas omawiania leków przeciwlękowych wspomina o beta-adrenolitykach, które są najlepszymi przyjaciółmi mówców i aktorów, bo redukują objawy stresu na przykład drżenie dłoni. Po chwili wyjaśnienia zwrócił się do swoich studentów i powiedział coś, co zapamiętam na długo. Nie pokuszę się o cytowanie. Własnymi słowami postaram się przekazać sens tej wypowiedzi.

Steven Fink zaczął pracę na uniwersytecie w wieku 26 lat i na początku nieustannie kwestionował swoje kompetencje. Czy w ogóle powinien być nauczycielem? Czy zna ten materiał wystarczająco dobrze, żeby stać się autorytetem? Przecież dopiero skończył studia… Czuł się jak oszust, który tylko udaje wykładowcę. Nie mógł pozbyć się tego nieprzyjemnego wrażenia aż w pewnym momencie zorientował się, że przestał udawać. Wrósł w swoją rolę, stał się takim, jakim od początku chciał być. I zapewnia, że z nami będzie tak samo. Pierwsze spotkania z pacjentami sprawią, że poczujemy się jakbyśmy byli nieodpowiednimi ludźmi w nieodpowiednim miejscu i w nieodpowiednim czasie. I że po takiej konfrontacji będziemy się zastanawiać, co właściwie robimy w świecie białych fartuchów, skoro nie mamy pojęcia, co się dzieje wokół nas, nie jesteśmy na to przygotowani i najchętniej byśmy uciekli gdzie pieprz rośnie. Ale tak naprawdę będziemy przygotowani. Po to kończymy sześcioletnie studia. Nie zdalibyśmy tych wszystkich egzaminów, gdybyśmy nie byli gotowi. Przecież właśnie po to był cały ten wysiłek, cały pot i łzy. Musimy tylko dać sobie trochę czasu i kredyt zaufania.

Dokładnie to było mi potrzebne. Taki rodzaj mądrości. Ktoś musiał powiedzieć mi, że to normalne czuć się trochę nieswojo, bo przecież nikt nie rodzi się ze stetoskopem na szyi. Prawda jest taka, że w fartuchu wciąż nie jestem do końca sobą. Tak jakby wymazywał moją osobowość. Poruszam się inaczej, mówię innym tonem, moje myśli krążą wokół innych rzeczy. Z założenia kitel to ubranie robocze i ma być wygodny, dlaczego więc ogranicza moją swobodę? Jestem spięta, boję się zaśmiać albo ziewnąć, żeby przypadkiem nie zhańbić mojej przyszłej profesji, nie zszargać doskonałego wizerunku, którego się od nas wymaga. To właśnie nazywam efektem białego fartucha i z moich obserwacji wynika, że nie tylko mnie on dotyczy. Założę się, że część osób nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, jaki wpływ ma na nich ta specjalna garderoba… Uzbrojeni w cierpliwość możemy tylko powoli zdobywać kolejne stopnie wtajemniczenia i mieć nadzieję, że wkrótce poczujemy, że w bieli nam do twarzy.

PS Wykład, do którego się odnoszę możecie obejrzeć tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=Pzb1qW3EnyE  Szczegółowość niestety nie odpowiada tej, która jest wymagana na naszej farmakologii, ale obejrzenie tego materiału dało mi ogólny pogląd na to złożone zagadnienie i pomogło w przygotowaniach.

2 thoughts on “Efekt białego fartucha

  1. Nigdy nie spojrzałabym na to z tej strony. Rzeczywiście poprzez fartuch tworzy sie swoista bariera pomiędzy lekarzem a pacjentem. Dystans ale i podziw i szacunek. Tak chyba piwinno być ale dobrze by pod fartuchem był dobry człowiek, ktory na ten podziw i szacunek zasługuje. W Twoim przypadku na pewno tak będzie, ponieważ wiele widzisz już w tak młodym wieku i na tym etapie edukacji. Wspaniały artykuł.

  2. Dlaczego białego? Widuję też inne kolory,choć zawsze pastelowe. Może wtedy ciśnienie nie będzie skakało,pozostając na domowym poziomie?Na serio to jednak ważne spostrzeżenie.Dobrze byłoby pamiętać o „oswajaniu”pacjenta przez cały okres aktywności zawodowej.Ważna jest życzliwość,uważne wysłuchanie,spokojna rozmowa.Wszystkim następcom Eskulapa powinna towarzyszyć refleksja w tym temacie. PS.Ja nie boję się pt.lekarzy i ciśnienie mi nie podskakuje.Winszuję tematu i warsztatu pisarskiego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *