Jak zdać maturę na 100%?

Kiedy rok temu zaczynałam prowadzić Doctora Avocado nie przypuszczałam, że w tak krótkim czasie tak wiele osób uzna mnie za autorytet. Za każdym razem, kiedy piszecie do mnie z pytaniami, wyobrażam sobie, co by było, gdyby to jeden z moich braci poprosił o radę. Co bym powiedziała? W studygramowej społeczności jest mnóstwo wspaniałych, inspirujących kont, które zarażają tysiące uczniów i studentów pasją do nauki. Dokumentują swoje codzienne wyzwania w kwadratach i dzielą się wiedzą, wplatając w nią ulubione emoji. I choć uważam ten trend za potrzebny, jest coś, co mnie niepokoi.

W tytule zobowiązałam się opowiedzieć, jak zdobyć 100% z matury, bo to taki licealny złoty graal. Oglądając Instagrama, można wysnuć wniosek, że do spełnienia marzeń potrzebne jest białe biurko i pastelowe pisaki. Że bez umiejętności kaligrafowania nagłówków notatek nie ma co startować na prawo czy medycynę, a szczegółowe rysunki wyglądające jak fotografie, to jedyny sposób na przyswajanie wiedzy. Nie wpadajcie w tę pułapkę, bo nie tędy droga. Którędy więc?

1. Postaw na prostotę

Kiedy przygotowywałam się do matury, moje biurko było brązowe. Nie miałam zakreślaczy. Nie przerysowywałam schematów z podręczników, nie wyrywałam kartek, jak coś wyszło krzywo. Robiłam schludne notatki w normalnym zeszycie, bez fajerwerków. Od czasu do czasu coś podkreślałam. Szkoda mi było czasu na ornamenty. Poświęcanie dwóch godzin na dekorowanie kilku stron nie jest najlepszym wyjściem podczas sesji naukowych. Jeśli zauważyliście, że spędzacie przy biurku 6 godzin, a opracowaliście tylko jeden temat z trzech zaplanowanych, to coś musi być na rzeczy.

2. Skup się

W liceum nie miałam Instagrama, więc nie obserwowałam żadnych studygramów. Nie udzielałam się na forach medycznych i za wszelką cenę starałam się unikać porównywania moich postępów z postępami wszystkich dookoła, bo wypadałam marnie. Wiem, że niektórych to może motywować, ale ja czułam się fatalnie, odkrywszy, że koleżanka już w drugiej klasie miała zrobione wszystkie zbiory zadań z chemii dostępne na rynku. Aplikacje do nauki są fajne, jeśli rzeczywiście używa się ich zgodnie z przeznaczeniem. Ale czy naprawdę musisz zasadzić wirtualne drzewko, żeby odłożyć telefon na trzy godziny?

3. Bądź strategiem

W procesie przygotowań do matury czy do egzaminów odkryjecie, że są pewne zachowania, które mają sens i takie, które go nie mają. Na przykład ma sens rezygnacja ze spotkania w niedzielę wieczorem przed poniedziałkową pracą klasową z biologii, ale nie ma sensu zarywanie nocy z jej powodu. Ma sens rozpoczynanie powtórek w trzeciej klasie liceum, ale nie ma sensu rozpoczynanie ich w wakacje po pierwszej klasie. Czujecie to? Kiedyś Wam pisałam, że moim zdaniem uczenie się z wielkich książek dla studentów do matury z biologii nie ma sensu, jeśli ktoś nie wiąże swojej przyszłości stricte z biologią. Szanujmy swoje głowy. Na studiach szybko się przekonałam, że warto umieć mniej, ale lepiej, a nie więcej, ale gorzej. Czytanie „po łebkach” nic nie daje. Jeśli chcesz się czegoś nauczyć, to przerób zagadnienie porządnie. Albo tak, albo wcale.

4. Trzymaj dyscyplinę

Wierzę, że każdy, kto jest odpowiednio zdyscyplinowany przy korzystnych wiatrach może zdać maturę na 100%. Zadania mogą być trudne, ale nie przekraczają ram określonych w podstawie programowej. Możesz, czegoś nie wiedzieć albo nie zrozumieć, ale po gruntownym przygotowaniu wynik rzędu 90% powinien być osiągalny. Dlatego czytaj polecenia, wypisuj wzory, podkreślaj ważne informacje w treści zadania, bądź precyzyjny. Jak robisz próbne testy, nie omijaj zadań, bo są łatwe, nie rób w pamięci i ustawiaj sobie czasomierz, tak jak na prawdziwym egzaminie. Przy sprawdzaniu bądź dla siebie surowy. Nie dopisałeś założeń? Pomyliłeś się w obliczniach? Postaw sobie na marginesie tłuściutkie, czerwone zero. Następnym razem sprawdzisz dwa razy.

Te cztery wskazówki można zastosować podczas przygotowań do testu ósmoklasisty, dawnych testów gimnazjalnych (wiem, że trochę się spóźniłam, ale może jeszcze wrócą do łask, kto wie), a nawet do kolokwiów i egzaminów na studiach, choć dla tych ostatnich niestety nie istnieje już rama programowa… Nie jestem wróżką i nie zagwarantuję nikomu sukcesu. Mam również świadomość, że Ameryki nie odkryłam, ale przecież tonący brzytwy się chwyta, prawda?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *