Medycyna Stylu Życia

Styl życia kojarzy nam się z blogerami modowymi, hygge i doskonałymi zdjęciami na Instagramie. Co to ma wspólnego z medycyną? Wydawać by się mogło, że niewiele.  Zapominamy, że lifestyle to nie latte art, świeczka i kupka nieprzeczytanych książek, lecz najzwyklejsze, codzienne wybory. Dzień w dzień to samo. Co zjeść, gdzie jechać, co robić, co kupić, o której pójść spać… Wymieniać można bez końca. W miarę jak dni zbierają się w tygodnie, a tygodnie w miesiące i lata, okazuje się, że to te drobiazgi, na które często nie zwracamy uwagi, decydują o naszym zdrowiu. A gdzie zdrowie, tam i choroba. Gdzie choroba, tam medycyna.

Medycyna Stylu Życia (MSŻ) to stosunkowo nowa, ale szalenie prężnie rozwijająca się dziedzina, u której podstaw leżą rzetelne badania naukowe. Nie ma tu miejsca na mity żywieniowe czy diety-cud. Istnieją wytyczne podparte dowodami i szanowani w środowiskach medycznych specjaliści. Jak to się stało, że medycyna poszła w tym kierunku? Rangę problemu uświadomiono sobie, kiedy policzono, że ok. 80% wydatków w sektorze zdrowia w krajach zachodnich przeznacza się na leczenie chorób cywilizacyjnych. Okazało się, że ryzyko wystąpienia nawet 70% chorób, z którymi zmaga się nasze społeczeństwo może być zminimalizowane dzięki modyfikacji naszych nawyków. Odpowiednio przeprowadzona zmiana stylu życia może stanowić sposób zarówno leczenia, jak i prewencji. Brzmi obiecująco? Zdecydowanie.

Do fundamentów MSŻ należą:

  • zbilansowana niskoprzetworzona dieta oparta przede wszystkim na produktach roślinnych
  • aktywność fizyczna
  • unikanie alkoholu i tytoniu
  • zarządzanie stresem
  • higiena snu
  • dbałość o relacje międzyludzkie

Dla mnie Medycyna Stylu Życia jest pewnego rodzaju światełkiem w tunelu, nadzieją na przyszłość. Przebywając na oddziałach szpitalnych, człowiek zmienia zupełnie swoją perspektywę. Bogaci, biedni, mniej i bardziej wykształceni, wszyscy kończymy w tym samym miejscu. Ale w dużej mierze to od nas zależy, jak ta podróż będzie przebiegać. W wieku 65 lat chciałabym bawić się z wnukami na placu zabaw, chodzić po górach i dolinach, wchodzić na drugie piętro bez zadyszki i robić skłony każdego ranka. Nie mogę powiedzieć, że usłyszawszy o MSŻ z dnia na dzień rzuciłam się w wir ćwiczeń i szerokim łukiem omijam wszystko, co zawiera cukier. Ale zdecydowanie bardziej świadomie zaczęłam analizować swoje wybory. Kiedyś bez zastanowienia wzięłabym ciastka ze sklepowej półki. Teraz nawet nie mam na nie apetytu, bo wiem, jaki mają skład. Nie sięgam po słodkie napoje, a mięso to rzadki gość w mojej lodówce. Staram się zarażać entuzjazmem najbliższych, bo ich zdrowie i dobre samopoczucie jest dla mnie równie ważne, jak moje własne.

Czy w takim razie wystarczy jeść warzywa, uprawiać sport, spać 8h dziennie, nie stresować się w pracy i czynić dobro, a wszystkie choroby znikną z tego świata? Proszę państwa, cudów nie ma. Nikt nie jest w stanie zagwarantować, że pomimo 20 lat nienagannego stylu życia nie zostanie u nas zdiagnozowany nowotwór. Albo nie umrzemy na zawał. Są też stany, które bezwzględnie wymagają farmakoterapii i żadna modyfikacja stylu życia nie przyniesie pożądanej poprawy. Na pewno nie zaszkodzi, ale niestety nie zawsze wystarczy. Poza tym zmiana nawyków, szczególnie tych pielęgnowanych przez wiele lat, jest ogromnym wyzwaniem. Jak często sięgamy po kolejny kawałek ciasta czy pizzy, wiedząc, że pochłonęliśmy już rodzinną porcję? Ile razy obiecujemy sobie, że wysiądziemy jeden przystanek wcześniej albo pojedziemy do pracy na rowerze? Ile wiosen z rzędu zarzekaliśmy się, że zaczniemy biegać?

Przeszkodą, której pokonania nie jesteśmy wcale blisko jest również brak świadomości społeczeństwa. I nie mówię tu tylko o tej części, która nie jest zawodowo związana z sektorem ochrony zdrowia. Większość lekarzy i studentów nie ma odpowiedniej wiedzy i umiejętności, żeby skutecznie naprowadzić pacjenta na drogę do zmian. O ile łatwiej jest powiedzieć mu, żeby brał tabletki. Jeden lek, drugi, trzeci. A może zmniejszenie masy ciała w połączeniu z ograniczeniem soli w diecie by wystarczyło? Jak uświadomić babciom, że większą przysługę zrobią swoim wnuczętom, jeśli kupią im pomarańczę zamiast czekolady? Jak zachęcić dziecko do zamiany frytek na brokuły, a mielonego na soczewicę, jeśli tata i mama nie wyobrażają sobie obiadu bez mięsa? Jak pokazać dwudziestolatkom, że to, jak żyją teraz, ma realny wpływ na ich stan zdrowia za 30 lat? I dlaczego otyły doktor, który siedzi za biurkiem przez 8 godzin, robiąc sobie 4 przerwy na papierosa miałby mówić komuś, na czym polega zdrowy styl życia?

Jeśli tak wygląda rzeczywistość, co można zrobić, by zbliżyć się do pożądanego stylu życia? Nie jestem ekspertem, ale dzięki uczęszczaniu na dodatkowe zajęcia i spotkania z profesjonalistami, poznałam kilka narzędzi, które mogą okazać się pomocne. Proponuję zacząć od rozeznania się, co dobrze by było zmienić w swoich nawykach. Za mało snu? Za dużo przetworzonego jedzenia? Nieustanny stres i brak czasu na aktywność fizyczną? Powoli. Nie od razu Rzym zbudowano. Skupcie się na jednej rzeczy, która waszym zdaniem jest najważniejsza. Nie potraficie sami tego ocenić? Konsultacja ze specjalistą powinna rozwiać wątpliwości. Kolejnym etapem jest zdobycie informacji z odpowiednich źródeł.  Nie zawsze są to pierwsze trzy wyniki w wyszukiwarce. Poszukajcie lekarzy, dietetyków czy fizjoterapeutów zajmujących się interesującym was obszarem. Często wystarczy, że znajdziecie ich w mediach społecznościowych i poprosicie o rekomendacje literatury. * Może prowadzą własne blogi albo znają godne polecenia publikacje? Trzecim krokiem jest planowanie. Samo kupienie karnetu na siłownię nie jest wystarczającą motywacją, wierzcie mi, przekonałam się na własnej skórze. Określcie swoje możliwości. Dwa razy w tygodniu we wtorki i czwartki? A może tylko środa wieczór i weekendy. A jeśli coś wyskoczy w tym czasie? A jak będzie padał deszcz? Zadzwoni babcia? Takie przeszkody są do przewidzenia i prędzej czy później się pojawią, więc zawsze miejcie plan awaryjny. Odpowiednia strategia jest kluczem do podtrzymania każdej zmiany.

Na koniec chciałam przypomnieć, że zgodnie z nowoczesną definicją zdrowia nie oznacza ono jedynie braku choroby. Zdrowie to przede wszystkim równowaga we wszystkich sferach życia. Do tego dąży MSŻ. Wszystkie jej elementy przenikają się wzajemnie, a centralną rolę pełni współpraca lekarza z pacjentem, w której żadna ze stron nie pozostaje bierna. Jednak lekarze to nie jedyni specjaliści, których potrzebuje medycyna XXI wieku. Jedną z cech MSŻ jest interdyscyplinarność – zangażowani są także fizjoterapeuci, dietetycy, trenerzy i psycholodzy. Każdy z tych zawodów ma unikalny zakres obowiązków, a ich kompetencje wzajemnie się uzupełniają, dlatego ważne jest, by nie umniejszać wagi takiej współpracy.

Jeśli choć trochę zainteresowałam Was tym tematem, z całego serca zachęcam do odwiedzenia fanpage’a SKN Medycyny Stylu życia na Facebooku i Instagramie. Znajdziecie tam mnóstwo ciekawostek i wszelkie nowinki ze świata zdrowia. Z dumą informuję również o I Międzynarodowym Kongresie Towarzystwa Medycyny Stylu Życia, który odbędzie się w Warszawie w kwietniu 2019 i w którego organizacji mam zaszczyt uczestniczyć. Zapraszam do udziału każdego, kto chciałby poszerzyć swoją wiedzę w tej dziedzinie. Więcej szczegółów już niedługo!

*Propozycje na dobry początek- Instagram:

  • dr Damian Parol – @dr.damian.parol
  • dr Tomasz Chomiuk – @tomekchomiuk
  • Iwona Kibil – @iwonakibil_vegetitian
  • Ula Somow – @dobra_karma_ulalatoja_
  • Alicja Baska – @alicebaska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *